Elektrobooki, czyli książki z cyfrową duszą – pierwszy post gościnny na eksiążkach

Opublikowane: 22 listopada 2012 | Aktualizacja: 22 listopada 2012 | Kategorie: Ebooki, Ebookowy rynek, Różności

Pierwszy raz na tym blogu to nie ja jestem autorem wpisu. I bardzo dobrze – chętnie oddaję głos innym. Autorem dzisiejszego artykułu jest Emilia Szczepańczyk. O Emilii więcej można dowiedzieć się w krótkiej notce pod artykułem. Tymczasem zapraszam na „Elektrobooki, czyli książki z cyfrową duszą”.

Cyfrowa dusza książek

Czytnik na tle książek

Bezduszne ebooki? Nic z tego. fot. http://www.flickr.com/photos/mikealex/

Jak każda nowa technologia, na początku ebooki i audiobooki wzbudzały wątpliwości i dystans, a nawet czasem oburzenie wśród miłośników zapachu papieru i starych książek wdzięcznie stojących na półkach. Obecnie mija dekada odkąd pierwsze urządzenia do czytania książek pojawiły się w sprzedaży i można śmiało stwierdzić, że moda na wygodę i oszczędność przybiera na sile.

Ale co z audiobookami? Czy mówione książki cieszą się równie dużym zainteresowaniem? I wreszcie, czy elektroniczne książki mają szansę wpłynąć na wzrost czytelnictwa w Polsce?

Geneza powstania audiobooków, to naprawdę ciekawa historia. Czy ktoś by przypuszczał, że literatura do słuchania, powstała dla osób niewidzących? Wydaje się, że niewiele osób się nad tym zastanawia rozpatrując zakup płyty bądź pliku, a związek słuchu z niemożnością czytania jest przecież tak prosty i oczywisty. Ale na tym nie koniec, bo jak się okazuje również ebooki, zawierają w sobie funkcje, mające służyć osobom z problemami wzrokowymi. W urządzeniach do czytania ebooków występuje na przykład funkcja powiększania czcionki.

Zalet i wszystkich pożytecznych cech literatury w formie elektronicznej nie sposób wymienić, ale do moich ulubionych zalicza się jeszcze ich ekologiczność. Okazuje się bowiem, że dzięki zapisowi cyfrowemu oszczędzamy tony papieru rocznie, a dobra wiadomość jest taka, że ta tendencja będzie się umacniać, bo zainteresowanie ebookami i audiobookami rośnie na tyle, że kolejne wydawnictwa otwierają się na tę formę sprzedaży. Rośnie też liczba portali i platform zajmujących się sprzedażą literatury w formie elektronicznej.

Biedni studenci

Sama jeszcze studiuję. I naprawdę potrafię docenić użyteczność elektronicznych baz danych, zwłaszcza zcyfryzowanych bibliotek i księgarń. Poza oczywistym faktem, że literatura w formie elektronicznej waży tyle co nic, urządzenia służące do czytania ebooków wyposażone są w rewelacyjny system umożliwiający zaznaczanie notatek i łatwe ich odszukiwanie. Nie dość, że szybciej można znaleźć te fragmenty których się szuka, to nie niszczy się książek, zwłaszcza tych wypożyczanych z bibliotek. Książki z punktu widzenia studenta można więc podzielić na dwie kategorie, na te które warto i chce się mieć oraz te, których nie ma sensu kupować, ale trzeba z nich korzystać i wtedy warto zainteresować się ich wersją elektroniczną, która z reguły jest tańsza. Natomiast jeśli chodzi o tzw. mówione książki, to jak mówi Małgorzata Kalicińska, autorka bestsellerów „Dom Nad Rozlewiskiem” i „Lilka”:

Słuchając audiobooków zapoznaję się z literaturą, której nie jestem w stanie przeczytać. Każdy uczeń liceum i student wie o co chodzi.

Ekonomia forever

Literatura w formie elektronicznej, to zyski widoczne nie tylko w kieszeni studenta, mniej problemów mają także wydawcy, którzy do tej pory musieli borykać się z trudnymi decyzjami dotyczącymi nakładów oraz z kwestiami dystrybucji. Wystarczyło źle oszacować ilość wydanych książek i już zyski ze sprzedaży leciały na łeb, na szyję. Dobrą decyzję podjął wydawca książki, a jak się później okazało totalnego bestsellera „50 twarzy Greya”, autorstwa E. L. Jamesa. Najpierw ukazała się książka w formie ebooka, by dopiero później w księgarniach pojawiła się jej tradycyjna wersja. Dzięki tej taktyce wydawnictwo mogło oszacować ile jeszcze egzemplarzy opłaca się mu wydrukować.

Naucz się słuchać

Pamiętacie jeszcze okres dzieciństwa i bajki lecące w radiu albo odtwarzane z kaset? To dopiero był trening umysłu! W dzisiejszej dobie, gdy znaczna część społeczeństwa wraca do czasów komunikacji obrazkowej, głównie zatapiając myśli w Internecie i ograniczając się do przyswajania kolejnych danych, audiobook jest czymś co może uratować zachowane jeszcze z wczesnych lat młodości resztki wyobraźni.

W ciągu kilku ostatnich lat wielu uznanych pisarzy przekonała się do przejścia od tradycyjnych książek do form bardziej nowoczesnych, jak mówi Małgorzata Kalicińska:

Pokochałam wielką miłością audiobooki, jestem ich absolutną fanką. Nasze powieści są tak pięknie podane przez naszych, polskich aktorów, wspaniale się ich słucha.

Mówione książki Małgorzaty Kalicińskiej można znaleźć w wielu księgarniach, niedawno pojawiły się też na platformie, w której pracuję, czyli xxlstock.com. Wśród znanych tytułów jak „Dom nad rozlewiskiem” czy „Zwyczajny facet”, jest też perełka, opowiadanie, które autorka napisała na podstawie wspomnień ojca z czasów II wojny światowej pt. „Fiodor”, co prawda w formie ebooka, ale kto wie? Być może i ktoś go kiedyś pięknie przeczyta na głos, aby ktoś inny, w mroźny wieczór mógł wysłuchać.

PS. Masz coś ciekawego do przekazania w temacie ebooków, audiobooków czy e-prasy? Daj znać jeśli chciałbyś/ałabyś napisać coś na blogu. Kontakt

O autorze
Cześć! Z tej strony Mateusz. Piszę tu o połączeniu dwóch niezwykle interesujących dziedzinach, czyli technologii i czytelnictwie, które w niesamowity sposób łączą się w „nowym czytaniu”. Moje teksty znajdziesz także na noweczytanie.pl, a mnie na twitterze i .