Partner musi mieć pomysł na siebie — o zarabianu na ebookach z Patrycją Kierzkowską

Kategoria Ebookowy rynek, Wywiady | Tagi: , , , , ,

Patrycja Kierzkowska z EscapeMagazine.plNie, to nie będzie pro­mo­cja nowego porad­nika dla par, jak mógłby suge­ro­wać tytuł . Part­ner w cyta­cie to oczy­wi­ście uczest­nik pro­gra­mów part­ner­skich, o któ­rych mię­dzy innymi będzie mowa. Ale do rze­czy. Dziś mam przy­jem­ność opu­bli­ko­wać drugi wywiad w krót­kiej histo­rii tego bloga.

Do podzie­le­nia się swoją wie­dzą udało mi się namó­wić Patry­cję Kierz­kow­ską, którą może­cie znać pod pseu­do­ni­mem Shrew. Patry­cja od paru już lat zaj­muje się sze­roko poję­tym e-biznesem. Two­rzy i roz­wija sklepy inter­ne­towe, opie­kuje się pro­gra­mami part­ner­skimi, pro­wa­dzi wydaw­nic­two ebo­oków  i bloguje.

Poru­szy­li­śmy mię­dzy innymi temat e-papieru oraz jego przy­szło­ści, a także kwe­stię tego jak dobrze i sku­tecz­nie pro­mo­wać ebo­oki. Zapraszam.

Mate­usz: Witaj Patry­cjo. Dzięki, że zgo­dzi­łaś się poświę­cić dla nas chwilę czasu. Doce­niam tym bar­dziej, że z tego co wiem jesteś bar­dzo zajętą osobą. Ale do rze­czy – ebo­oki. Czy jako wła­ści­ciel wydaw­nic­twa sądzisz, że jest to przy­szłość czy­ta­nia? Tra­dy­cyjna książka w końcu zniknie?

Patry­cja: Bez prze­sady z tą zaję­to­ścią. :) Tra­dy­cyjna książka znik­nie dopiero w następ­nym pokoleniu.

Jak Ty sama czy­tasz czę­ściej? W for­mie elek­tro­nicz­nej czy drukowanej?

- Ostat­nio czę­ściej czy­tam w for­mie audio. :) To bar­dzo fajne roz­wią­za­nie po całym dniu pracy przed moni­to­rem albo kiedy jesteś w tra­sie. Rów­nież oferta audio jest o wiele szer­sza niż ksią­żek elektronicznych.

Póki co czy­tam jesz­cze czę­ściej w for­mie papie­ro­wej niż elek­tro­nicz­nej, bo książki, które czy­tam nie są dostępne w for­mie elek­tro­nicz­nej. A te, które są, to – z całym sza­cun­kiem – nie speł­niają moich wyma­gań jako klienta. Kom­plet­nie nie rozu­miem, jak można ogra­ni­czać klien­towi, że może zaku­piony towar czy­tać tylko na dwóch kom­pu­te­rach albo tylko przez spe­cjalny pro­gram albo tylko ze spe­cjalną wtyczką do kon­kret­nego programu. DRM to wiel­kie nie­po­ro­zu­mie­nie i dla­tego książki elek­tro­niczne mojego wydaw­nic­twa EscapeMagazine.pl nigdy nie będą miały cze­goś takiego.

Przy­znam, że ostatni czas to dla mnie okres małej fascy­na­cji e-papierem i moż­li­wo­ściami jakie on daje. Jak widzisz przy­szłość tego rynku? Czy e-czytniki są szansą na zwięk­sze­nie zain­te­re­so­wa­nia czy­ta­niem? Czy Ty sama posia­dasz takie urzą­dze­nie lub pla­nu­jesz sobie takowy sprawić?

- Obecne czyt­niki ksią­żek elek­tro­nicz­nych to etap przej­ściowy, bo mamy do czy­nie­nia z wyści­giem, kto zrobi coś pierw­szy, a nie kto zrobi dobry pro­dukt. Nad dobrym pro­duk­tem trzeba popra­co­wać, a dziś nie ma na to czasu, bo kon­ku­ren­cja wypu­ści szyb­ciej i będzie uznana za innowacyjną.

Cena dostęp­nych czyt­ni­ków to jest w ogóle jakiś kosmos i nie wiem, czy się śmiać, czy pła­kać. Wie­rzę jed­nak, że za kilka lat będziemy mieli na rynku dobre czyt­niki w niskich cenach (200 – 300 zł to moim zda­niem mak­sy­malna cena).

Dla­tego też za czyt­niki obec­nie mam: 2-letni net­book, 5-letni lap­top oraz iPhone narze­czo­nego. Na audio­bo­oki mam 5-letnią Nokię 6233.

Wyprze­dza­jąc Twoje następne pyta­nie – tak, korzy­stam ze sta­roci, bo sta­wiam na spraw­dzone, pro­ste i uży­teczne roz­wią­za­nia. Nie bawi mnie np. iPhone i jego mul­ti­me­dial­ność, która nie jest mi do szczę­ścia potrzebna.

Z per­spek­tywy paru lat pro­wa­dze­nia Esca­pe­Ma­ga­zine i patrząc na dzi­siej­szy rynek w Pol­sce, czy publi­ka­cje elek­tro­niczne to dobry biz­nes? Czy raczej cią­gle jest to przed­siew­zię­cie, które powinno być nasta­wione głów­nie na przyszłość?

-  To dobry biz­nes już teraz, jed­nak z per­spek­tywy czasu, gdy­bym miała dzi­siaj otwo­rzyć wydaw­nic­two ksią­żek elek­tro­nicz­nych, nie zro­bi­ła­bym tego i dzi­wię się, że nie­któ­rzy otwie­rają e-wydawnictwa.

Powód jest bar­dzo pro­sty – jeśli masz do wyboru dwie rze­czy, które bar­dzo kochasz, zaro­bisz na nich tyle samo, ale przy jed­nej będziesz pra­co­wał mniej, a przy dru­giej wię­cej, to – przy­naj­mniej ja – wybie­ram tę, przy któ­rej napra­cuję się mniej, żeby mieć wię­cej czasu na coś innego np. zwie­dza­nie świata. :) A wydaw­nic­two jest bar­dzo czasochłonne.

Ina­czej mówiąc – są rze­czy na tym świe­cie, które są rów­nie fajne i docho­dowe, ale zaj­mują mniej czasu.

Poroz­ma­wiajmy chwilę o pro­gra­mach part­ner­skich. Twoje wydaw­nic­two ma swój PP od lat. Pamię­tam, że zaczy­na­łem swoją przy­godę z pro­mo­wa­niem ebo­oków wła­śnie z Wami. Powiedz jak to wygląda od strony wydaw­nic­twa. Jaki pro­cent przy­cho­dów gene­rują Wam part­ne­rzy i czy mając już doświad­cze­nie w branży, uwa­żasz że warto inwe­sto­wać w part­ne­rów i roz­woj samego programu?

- Pro­gram part­ner­ski to bar­dzo fajny temat. Wiem, że nie­które firmy trak­tują PP jako dar­mową reklamę, a Part­ne­rów jak nie­wol­ni­ków, któ­rym roz­to­czy się wizję, a oni będą ślepo w nią wie­rzyć i reali­zo­wać, nic z tego nie mając.

U nas to tak nie działa, dla­tego, że dla mnie pro­gram part­ner­ski to współ­praca biz­ne­sowa mię­dzy ludźmi – my dajemy pro­dukt, a Part­ner jest sprze­dawcą, który chce i powi­nien na tym zarabiać. Traktuję Part­ne­rów tro­chę jak sprze­daw­ców, a wydaw­nic­two jak hur­tow­nię, która dostar­cza produkt.

Myślę, że to dość dobre porów­na­nie, bo przed­sta­wia PP we wła­ści­wym świe­tle – Part­ner jest osobą, od któ­rej zależy, ile zarobi. Jeśli zara­bia dobrze to zna­czy, że jest sku­teczny, jeśli nie zara­bia, to zna­czy, że jest nie­sku­teczny, a nie że pro­dukt jest zły. Choć zdaję sobie sprawę, że sła­bym Part­ne­rom lepiej żyje się z poczu­ciem, że to pro­dukt jest słaby, a nie ich działanie.

Kto ma pomysł na sie­bie, swój biz­nes i potrafi sobie usta­lać cele, to zara­bia cał­kiem nie­źle. Part­ne­rzy gene­rują więk­szą część naszych obro­tów, bo mają zaple­cza swo­ich klien­tów oraz dobrze wypo­zy­cjo­no­wane strony z tre­ścią, która ma WARTOŚĆ mery­to­ryczną, a nie sko­pio­wany tekst od wydawcy, okładkę i link partnerski.

Jak widzisz nasze pol­skie podwórko jeśli cho­dzi o pro­mo­wa­nie ebo­oków przez part­ne­rów? Oso­bi­ście uwa­żam, że za dużo mamy spamu i gene­ral­nie idziemy na ilość a nie jakość. Jak sądzisz — dajemy radę? Cze­goś jest za dużo, cze­goś za mało?

- Zga­dzam się z Tobą, przy czym nie wiem, czy winić za to Part­ne­rów, bo kiedy PP w Pol­sce roz­krę­cało się, to było tak, jak kie­dyś z Amwayem – dużo nadziei, która z logicz­nego punktu widze­nia, nie miała prawa się speł­nić. A jako że sta­rych mate­ria­łów w sieci jest dużo i są bez­myśl­nie powie­lane, to począt­ku­jący czy­tają wła­śnie te mate­riały i brną w podej­ście, które wiemy, że nie działa.

Oso­bi­ście bar­dzo lubię pra­co­wać z Part­ne­rami świa­do­mymi i cie­szę się, że jest ich coraz wię­cej. I jeśli ja piszę w new­slet­te­rze np.: „Jeśli masz pomysł na sie­bie i mogę w czymś pomóc, daj znać”, to są ludzie, któ­rzy widzą w tym zda­niu poten­cjał do dzia­ła­nia i uru­cha­mia to w nich kopal­nię pomy­słów i nie­ogra­ni­czo­nych moż­li­wo­ści. PP to biz­nes, masz pomysł, potrze­bu­jesz cze­goś, uza­sad­niasz – i dosta­jesz. :) Trzeba tylko wie­dzieć, dokąd chce się zajść.

Są też tacy, któ­rym trzeba podać na tacy roz­wią­za­nie typu: sko­piuj i wklej to, zrób to i tamto. Z per­spek­tywy czasu wiem, że z takimi oso­bami daleko się nie zaj­dzie, bo jeśli ktoś na star­cie nie ma w sobie iskry kre­atyw­no­ści i poczu­cia, że może zro­bić co tylko chce, to nie będzie dobrym przedsiębiorcą.

Czy da się żyć z pro­mo­wa­nia ebo­oków? Wielu zaczyna swoją przy­godę z PP, zwa­bio­nych łatwym i szyb­kim zarob­kiem. Jak to wygląda w rze­czy­wi­sto­ści? Zapy­tam wprost — czy Wasi part­ne­rzy zara­biają dużo?

- Wypła­camy regu­lar­nie kilku oso­bom z czo­łówki ok. 1300 – 1700 mie­sięcz­nie. Chyba cał­kiem nie­źle, bio­rąc pod uwagę, jak nie­wielu mamy Part­ne­rów w całym pro­gra­mie. Zresztą, na tym wła­śnie rzecz polega – mieć nie­wielu, ale sku­tecz­nych. Roz­drab­nia­nie się i poświę­ca­nie czasu na ucze­nie kogoś, jak wsta­wić link na stronę mija się z celem i nie ma żadnej war­to­ści ani dla takiego Part­nera, ani dla firmy (cho­ciaż wiem, że to brzmi bru­tal­nie i pew­nie nie­któ­rzy się teraz na mnie obrażą).

Naj­cie­kaw­sze w naszym PP jest to, że Ci, któ­rzy zara­biają u nas kon­kretną kasę, nie chwalą się tym. Kie­dyś zapy­ta­łam jed­nego Part­nera, dla­czego nie napi­sze o tym na jakiejś ze swo­ich stron, on odpo­wie­dział bar­dzo logicz­nie: „A po co mam sobie robić kon­ku­ren­cję? Mam docho­dowy biz­nes i nie zamie­rzam się tym dzie­lić, tylko czer­pać z tego źródła, ile się da”.

Jaką radę dała­byś ludziom, któ­rzy pró­bują zara­biać na e-książkach, ale nie koniecz­nie im to wycho­dzi. Wiem, że jest sporo osób, które przy­stę­pują do PP, ale gdzieś tam póź­niej nie widać  rezul­ta­tów i przy­cho­dzi zniechęcenie.

- Pro­blem polega na tym, że spora grupa Part­ne­rów ma złe doświad­cze­nia – uwie­rzyła w szyb­kie i łatwe pie­nią­dze, więc do następ­nego PP zapi­suje się dla for­mal­no­ści i dla for­mal­no­ści wsta­wia linki gdzieś w stopce strony, co z zało­że­nia jest nie­sku­teczne i tylko utwier­dza go w prze­ko­na­niu, że na tym nie da się zarobić.

Drugi pro­blem — każdy czyta o nie­za­leż­no­ści finan­so­wej, bogac­twie i tym podob­nych baj­kach, ale nie wyciąga z tego wnio­sków. A prze­cież wiemy, że każda bajka ma morał. :) Klu­czem jest otwarta głowa i kre­atyw­ność. Nie­stety Part­ne­rom tego czę­sto bra­kuje. Jeśli part­ner nie ma pomy­słu na sie­bie, to kto ma go za niego mieć?

Naj­częst­sze błędy popeł­niane przez partnerów?

- Wiara w to, że samo się zrobi.

Zantes.pl – Wasz nowy pro­jekt. Dla­czego audiobooki?

- Sami słu­chamy audio­bo­oków, więc nie jeste­śmy tylko sprze­daw­cami, ale też dobrymi dorad­cami dla klien­tów. Mamy też doświad­cze­nie i zaple­cze tech­niczne dla pro­duk­tów w wer­sji „do ścią­gnię­cia”. Pełna auto­ma­ty­za­cja księ­go­wa­nia wpłat i wysyłki zamó­wień oraz dobry pro­dukt przy­go­to­wy­wany przez zewnętrzne firmy – ide­alny biz­nes. :) Dla aktyw­nych Part­ne­rów udo­stęp­niamy API i pro­gra­mi­stę, który pomoże wdro­żyć wła­sny sklep part­ner­ski, wyglą­da­jący jak nie­za­leżny sklep.

Czy prze­wi­du­jesz, że coraz czę­ściej będziemy słu­chać książek?

- Tak, ksią­żek audio będziemy słu­chać coraz wię­cej, bo dużo się prze­miesz­czamy i nie lubimy tra­cić czasu. Poza tym wer­sja audio nie jest tak absor­bu­jące jak wer­sja papie­rowa i elektroniczna.

Jakie masz plany na przy­szłość zwią­zane z dzia­łal­no­ścią w sieci?

Naj­bliż­sze plany mam raczej przy­ziemne – roz­wi­jać to, co już jest i dele­go­wać wię­cej zadań, żeby mieć wię­cej czasu na reali­zo­wa­nie zain­te­re­so­wań poza siecią.

*Patry­cja Kierz­kow­ska — Autorka książki “E-biznes. Rela­cje z klientem”. W inter­ne­cie aktyw­nie działa od 2000 roku. Mając 16 lat zaczęła pra­co­wać jako dzien­ni­karz. W 2003 jako dzie­więt­na­sto­latka opra­co­wała pierw­szą stra­te­gię mar­ke­tin­gową dla sklepu inter­ne­to­wego, nie wie­dząc, że będzie to miało ogromny wpływ na jej zawo­dowe życie. Dwa lata póź­niej, czyli w 2005 roku uru­cho­miła swój pierw­szy, wła­sny sklep inter­ne­towy i e-biznes wcią­gnął ją na dobre. Pro­wa­dzi mię­dzy innymi wydaw­nic­two ebo­oków EscapeMagazine.pl i sklep z audio­bo­okami Zantes.pl oraz blo­guje na blog.shrew.pl.

Komentarze (2)

 

  1. Jan says:

    DRM to wiel­kie nie­po­ro­zu­mie­nie i dla­tego książki elek­tro­niczne mojego wydaw­nic­twa EscapeMagazine.pl nigdy nie będą miały cze­goś takiego.”

    Jakoś wydaw­nic­two posta­no­wiło jed­nak sprze­da­wać e-booki z DRM:
    http://www.nexto.pl/wydawcy/m324.xml

  2. Ebooki says:

    Mia­łem oka­zję widzieć czyt­nik dla eks­ią­żek, które wyko­rzy­stują tech­no­lo­gię e-papieru, muszę stwier­dzić, że tekst jest czy­telny, wyraźny i nie obciąża wzroku tak jak czy­ta­nie z net­bo­oka. W porów­na­niu z tek­stem dru­ko­wa­nym tra­dy­cyj­nie na papie­rze czyt­niki ebo­oków wypa­dają dobrze, a nawet prze­wyż­szają jako­ścią wyświe­tla­nego tek­stu. Co naj­waż­niej­sze w czyt­niku możemy mieć cały swój księ­go­zbiór ze sobą bez zbęd­nych kilogramów.

Dodaj komentarz