Partner musi mieć pomysł na siebie – o zarabianu na ebookach z Patrycją Kierzkowską

Opublikowane: 4 marca 2010 | Aktualizacja: 22 stycznia 2013 | Kategorie: Ebookowy rynek, Wywiady

Nie, to nie będzie promocja nowego poradnika dla par, jak mógłby sugerować tytuł . Partner w cytacie to oczywiście uczestnik programów partnerskich, o których między innymi będzie mowa. Ale do rzeczy. Dziś mam przyjemność opublikować drugi wywiad w krótkiej historii tego bloga.

Do podzielenia się swoją wiedzą udało mi się namówić Patrycję Kierzkowską, którą możecie znać pod pseudonimem Shrew. Patrycja od paru już lat zajmuje się szeroko pojętym e-biznesem. Tworzy i rozwija sklepy internetowe, opiekuje się programami partnerskimi, prowadzi wydawnictwo ebooków  i bloguje.

Poruszyliśmy między innymi temat e-papieru oraz jego przyszłości, a także kwestię tego jak dobrze i skutecznie promować ebooki. Zapraszam.

 

Mateusz: Witaj Patrycjo. Dzięki, że zgodziłaś się poświęcić dla nas chwilę czasu. Doceniam tym bardziej, że z tego co wiem jesteś bardzo zajętą osobą. Ale do rzeczy – ebooki. Czy jako właściciel wydawnictwa sądzisz, że jest to przyszłość czytania? Tradycyjna książka w końcu zniknie?

Patrycja: Bez przesady z tą zajętością. :) Tradycyjna książka zniknie dopiero w następnym pokoleniu.

Jak Ty sama czytasz częściej? W formie elektronicznej czy drukowanej?

– Ostatnio częściej czytam w formie audio. :) To bardzo fajne rozwiązanie po całym dniu pracy przed monitorem albo kiedy jesteś w trasie. Również oferta audio jest o wiele szersza niż książek elektronicznych.

Póki co czytam jeszcze częściej w formie papierowej niż elektronicznej, bo książki, które czytam nie są dostępne w formie elektronicznej. A te, które są, to – z całym szacunkiem – nie spełniają moich wymagań jako klienta. Kompletnie nie rozumiem, jak można ograniczać klientowi, że może zakupiony towar czytać tylko na dwóch komputerach albo tylko przez specjalny program albo tylko ze specjalną wtyczką do konkretnego programu. DRM to wielkie nieporozumienie i dlatego książki elektroniczne mojego wydawnictwa EscapeMagazine.pl nigdy nie będą miały czegoś takiego.

Przyznam, że ostatni czas to dla mnie okres małej fascynacji e-papierem i możliwościami jakie on daje. Jak widzisz przyszłość tego rynku? Czy e-czytniki są szansą na zwiększenie zainteresowania czytaniem? Czy Ty sama posiadasz takie urządzenie lub planujesz sobie takowy sprawić?

– Obecne czytniki książek elektronicznych to etap przejściowy, bo mamy do czynienia z wyścigiem, kto zrobi coś pierwszy, a nie kto zrobi dobry produkt. Nad dobrym produktem trzeba popracować, a dziś nie ma na to czasu, bo konkurencja wypuści szybciej i będzie uznana za innowacyjną.

Cena dostępnych czytników to jest w ogóle jakiś kosmos i nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Wierzę jednak, że za kilka lat będziemy mieli na rynku dobre czytniki w niskich cenach (200-300 zł to moim zdaniem maksymalna cena).

Dlatego też za czytniki obecnie mam: 2-letni netbook, 5-letni laptop oraz iPhone narzeczonego. Na audiobooki mam 5-letnią Nokię 6233.

Wyprzedzając Twoje następne pytanie – tak, korzystam ze staroci, bo stawiam na sprawdzone, proste i użyteczne rozwiązania. Nie bawi mnie np. iPhone i jego multimedialność, która nie jest mi do szczęścia potrzebna.

Z perspektywy paru lat prowadzenia EscapeMagazine i patrząc na dzisiejszy rynek w Polsce, czy publikacje elektroniczne to dobry biznes? Czy raczej ciągle jest to przedsiewzięcie, które powinno być nastawione głównie na przyszłość?

–  To dobry biznes już teraz, jednak z perspektywy czasu, gdybym miała dzisiaj otworzyć wydawnictwo książek elektronicznych, nie zrobiłabym tego i dziwię się, że niektórzy otwierają e-wydawnictwa.

Powód jest bardzo prosty – jeśli masz do wyboru dwie rzeczy, które bardzo kochasz, zarobisz na nich tyle samo, ale przy jednej będziesz pracował mniej, a przy drugiej więcej, to – przynajmniej ja – wybieram tę, przy której napracuję się mniej, żeby mieć więcej czasu na coś innego np. zwiedzanie świata. :) A wydawnictwo jest bardzo czasochłonne.

Inaczej mówiąc – są rzeczy na tym świecie, które są równie fajne i dochodowe, ale zajmują mniej czasu.

Porozmawiajmy chwilę o programach partnerskich. Twoje wydawnictwo ma swój PP od lat. Pamiętam, że zaczynałem swoją przygodę z promowaniem ebooków właśnie z Wami. Powiedz jak to wygląda od strony wydawnictwa. Jaki procent przychodów generują Wam partnerzy i czy mając już doświadczenie w branży, uważasz że warto inwestować w partnerów i rozwoj samego programu?

– Program partnerski to bardzo fajny temat. Wiem, że niektóre firmy traktują PP jako darmową reklamę, a Partnerów jak niewolników, którym roztoczy się wizję, a oni będą ślepo w nią wierzyć i realizować, nic z tego nie mając.

U nas to tak nie działa, dlatego, że dla mnie program partnerski to współpraca biznesowa między ludźmi – my dajemy produkt, a Partner jest sprzedawcą, który chce i powinien na tym zarabiać. Traktuję Partnerów trochę jak sprzedawców, a wydawnictwo jak hurtownię, która dostarcza produkt.

Myślę, że to dość dobre porównanie, bo przedstawia PP we właściwym świetle – Partner jest osobą, od której zależy, ile zarobi. Jeśli zarabia dobrze to znaczy, że jest skuteczny, jeśli nie zarabia, to znaczy, że jest nieskuteczny, a nie że produkt jest zły. Choć zdaję sobie sprawę, że słabym Partnerom lepiej żyje się z poczuciem, że to produkt jest słaby, a nie ich działanie.

Kto ma pomysł na siebie, swój biznes i potrafi sobie ustalać cele, to zarabia całkiem nieźle. Partnerzy generują większą część naszych obrotów, bo mają zaplecza swoich klientów oraz dobrze wypozycjonowane strony z treścią, która ma WARTOŚĆ merytoryczną, a nie skopiowany tekst od wydawcy, okładkę i link partnerski.

Jak widzisz nasze polskie podwórko jeśli chodzi o promowanie ebooków przez partnerów? Osobiście uważam, że za dużo mamy spamu i generalnie idziemy na ilość a nie jakość. Jak sądzisz – dajemy radę? Czegoś jest za dużo, czegoś za mało?

– Zgadzam się z Tobą, przy czym nie wiem, czy winić za to Partnerów, bo kiedy PP w Polsce rozkręcało się, to było tak, jak kiedyś z Amwayem – dużo nadziei, która z logicznego punktu widzenia, nie miała prawa się spełnić. A jako że starych materiałów w sieci jest dużo i są bezmyślnie powielane, to początkujący czytają właśnie te materiały i brną w podejście, które wiemy, że nie działa.

Osobiście bardzo lubię pracować z Partnerami świadomymi i cieszę się, że jest ich coraz więcej. I jeśli ja piszę w newsletterze np.: „Jeśli masz pomysł na siebie i mogę w czymś pomóc, daj znać”, to są ludzie, którzy widzą w tym zdaniu potencjał do działania i uruchamia to w nich kopalnię pomysłów i nieograniczonych możliwości. PP to biznes, masz pomysł, potrzebujesz czegoś, uzasadniasz – i dostajesz. :) Trzeba tylko wiedzieć, dokąd chce się zajść.

Są też tacy, którym trzeba podać na tacy rozwiązanie typu: skopiuj i wklej to, zrób to i tamto. Z perspektywy czasu wiem, że z takimi osobami daleko się nie zajdzie, bo jeśli ktoś na starcie nie ma w sobie iskry kreatywności i poczucia, że może zrobić co tylko chce, to nie będzie dobrym przedsiębiorcą.

Czy da się żyć z promowania ebooków? Wielu zaczyna swoją przygodę z PP, zwabionych łatwym i szybkim zarobkiem. Jak to wygląda w rzeczywistości? Zapytam wprost – czy Wasi partnerzy zarabiają dużo?

– Wypłacamy regularnie kilku osobom z czołówki ok. 1300-1700 miesięcznie. Chyba całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, jak niewielu mamy Partnerów w całym programie. Zresztą, na tym właśnie rzecz polega – mieć niewielu, ale skutecznych. Rozdrabnianie się i poświęcanie czasu na uczenie kogoś, jak wstawić link na stronę mija się z celem i nie ma żadnej wartości ani dla takiego Partnera, ani dla firmy (chociaż wiem, że to brzmi brutalnie i pewnie niektórzy się teraz na mnie obrażą).

Najciekawsze w naszym PP jest to, że Ci, którzy zarabiają u nas konkretną kasę, nie chwalą się tym. Kiedyś zapytałam jednego Partnera, dlaczego nie napisze o tym na jakiejś ze swoich stron, on odpowiedział bardzo logicznie: „A po co mam sobie robić konkurencję? Mam dochodowy biznes i nie zamierzam się tym dzielić, tylko czerpać z tego źródła, ile się da”.

Jaką radę dałabyś ludziom, którzy próbują zarabiać na e-książkach, ale nie koniecznie im to wychodzi. Wiem, że jest sporo osób, które przystępują do PP, ale gdzieś tam później nie widać  rezultatów i przychodzi zniechęcenie.

– Problem polega na tym, że spora grupa Partnerów ma złe doświadczenia – uwierzyła w szybkie i łatwe pieniądze, więc do następnego PP zapisuje się dla formalności i dla formalności wstawia linki gdzieś w stopce strony, co z założenia jest nieskuteczne i tylko utwierdza go w przekonaniu, że na tym nie da się zarobić.

Drugi problem – każdy czyta o niezależności finansowej, bogactwie i tym podobnych bajkach, ale nie wyciąga z tego wniosków. A przecież wiemy, że każda bajka ma morał. :) Kluczem jest otwarta głowa i kreatywność. Niestety Partnerom tego często brakuje. Jeśli partner nie ma pomysłu na siebie, to kto ma go za niego mieć?

Najczęstsze błędy popełniane przez partnerów?

– Wiara w to, że samo się zrobi.

Zantes.pl – Wasz nowy projekt. Dlaczego audiobooki?

– Sami słuchamy audiobooków, więc nie jesteśmy tylko sprzedawcami, ale też dobrymi doradcami dla klientów. Mamy też doświadczenie i zaplecze techniczne dla produktów w wersji „do ściągnięcia”. Pełna automatyzacja księgowania wpłat i wysyłki zamówień oraz dobry produkt przygotowywany przez zewnętrzne firmy – idealny biznes. :) Dla aktywnych Partnerów udostępniamy API i programistę, który pomoże wdrożyć własny sklep partnerski, wyglądający jak niezależny sklep.

Czy przewidujesz, że coraz częściej będziemy słuchać książek?

– Tak, książek audio będziemy słuchać coraz więcej, bo dużo się przemieszczamy i nie lubimy tracić czasu. Poza tym wersja audio nie jest tak absorbujące jak wersja papierowa i elektroniczna.

Jakie masz plany na przyszłość związane z działalnością w sieci?

Najbliższe plany mam raczej przyziemne – rozwijać to, co już jest i delegować więcej zadań, żeby mieć więcej czasu na realizowanie zainteresowań poza siecią.

*Patrycja Kierzkowska – Autorka książki „E-biznes. Relacje z klientem”. W internecie aktywnie działa od 2000 roku. Mając 16 lat zaczęła pracować jako dziennikarz. W 2003 jako dziewiętnastolatka opracowała pierwszą strategię marketingową dla sklepu internetowego, nie wiedząc, że będzie to miało ogromny wpływ na jej zawodowe życie. Dwa lata później, czyli w 2005 roku uruchomiła swój pierwszy, własny sklep internetowy i e-biznes wciągnął ją na dobre. Prowadzi między innymi wydawnictwo ebooków EscapeMagazine.pl i sklep z audiobookami Zantes.pl oraz bloguje na blog.shrew.pl.

 

O autorze
Cześć! Z tej strony Mateusz. Piszę tu o połączeniu dwóch niezwykle interesujących dziedzinach, czyli technologii i czytelnictwie, które w niesamowity sposób łączą się w „nowym czytaniu”. Moje teksty znajdziesz także na noweczytanie.pl, a mnie na twitterze i .
  • Jan

    „DRM to wielkie nieporozumienie i dlatego książki elektroniczne mojego wydawnictwa EscapeMagazine.pl nigdy nie będą miały czegoś takiego.”

    Jakoś wydawnictwo postanowiło jednak sprzedawać e-booki z DRM:
    http://www.nexto.pl/wydawcy/m324.xml

  • Miałem okazję widzieć czytnik dla eksiążek, które wykorzystują technologię e-papieru, muszę stwierdzić, że tekst jest czytelny, wyraźny i nie obciąża wzroku tak jak czytanie z netbooka. W porównaniu z tekstem drukowanym tradycyjnie na papierze czytniki ebooków wypadają dobrze, a nawet przewyższają jakością wyświetlanego tekstu. Co najważniejsze w czytniku możemy mieć cały swój księgozbiór ze sobą bez zbędnych kilogramów.